To już oficjalnie. Miło nam poinformować, iż do grona naszych sponsorów dołączyła firma STAKO Paintball. W sezonie 2012 roku drużyna Ranger będzie używać wyłącznie najlepszej jakości zbiorników na sprężone powietrze firmy STAKO. Jako pierwsza drużyna na świecie dostaniemy do użytku butle, na których znajdzie się grafika z logotypem naszej drużyny. Jesteśmy dumni z faktu, iż będziemy mogli używać sygnowanych naszym logiem produków, które zawodnicy Rangera stosują od lat ze względu na ich niezawodność oraz doskonałą jakość. Zapraszamy również na nasz fanpage oraz na fanpage naszego nowego sponsora. Add Comment sacrifice 26/11/2011
dziękując za wsparcie! 22/11/2011
Drużyna Ranger otwiera tegoroczną rekrutację 18/10/2011
Nasze cele: Stałe wzmacnianie zespołu. Budowa silnej drużyny zorientowanej na popularyzowanie paintballa w Polsce. Kontynuacja pracy przy tworzeniu drużyny na wiele sezonów, sięgającej po najwyższe trofea. Szukamy - ludzi zaangażowanych i zdecydowanych, - młodych zawodników chcących rozwijać się i trenować z najlepszymi, - młodych, niedoświadczonych ale gotowych na wymagający trening. Przebieg rekrutacji: Zainteresowanych kandydatów zachęcamy do kontaktu mailowego: Ranger Warsaw: spacek@rangerteam.pl Ranger Kids: rangerswarsaw@gmail.com Jeśli marzysz o grze w ligach europejskich, przeciwko najbardziej znanym twarzom w tym sporcie, zdobywaniu tytułów mistrzowskich i intensywnym rozwoju swoich umiejętności, to jest szansa na którą czekałeś. zapraszamy na naszego Facebooka: RangerWarsawTeam Podsumowanie sezonu 2011 w liczbach 11/10/2011
W tym sezonie braliśmy udział w trzech ligach. Millennium, Grand Tour i PLP. Wystawiliśmy pełen skład zawodników Rangera 18 krotnie. Kolejnych kilka turniejów nasi zawodnicy zagrali gościnnie w przynajmniej 6 różnych drużynach. Podczas zmagań drużyn sygnowanych nazwą Ranger zdobyliśmy 3 pierwsze, 6 drugich i 3 trzecie miejsca. Daje nam to 66% skuteczności w zdobywaniu podium licząc Rangera 1,2 i 3 w rozgrywkach krajowych i międzynarodowych. Uznajemy to za własny rekord i ogromny powód do chwały. W drużynie w sezonie 2011 zrzeszaliśmy 31 zawodników. W PLP Superliga grało 20 osób w dwóch składach, w PLP Masterliga 12 osób, w Grand Tour 9 osób, a w Millennium reprezentowało nasze barwy 11 zawodników. Ponad to w reprezentacji narodowej grały 4 osoby, a swoim doświadczeniem wspierał nasz trener. W tym czasie zagraliśmy również 6 sparingów cało drużynowych, które zgromadziły za każdym razem przynajmniej kilkunastu zawodników podzielonych na dwa, lub trzy składy. Zawodnicy pierwszego składu przebywali poza domem średnio po 27 dni, co oznacza że w okresie kwiecień-wrzesień, wydarli blisko miesiąc z półrocznego karencji sezonu. Ilości wystrzelonych kulek nie sposób policzyć, więc podamy kilka powiązanych z tym faktów cząstkowych. Na sparingach zużywaliśmy ok 2 kartony na głowę, na turniejach PLP przeszło trzy, ale już na Millennium bywało i ponad 6. W jeden weekend potrafiliśmy jednym składem wystrzelać ponad 40 kartonów! Liczniki naszych markerów wskazują od 76tys do przeszło 200tys. cykli. Najbardziej enigmatyczne pozostaną koszty jakie ponieśliśmy na rzecz tych osiągnięć, ponieważ pogoń za marzeniami nie ma ceny. Według rankingów jesteśmy pierwszą drużyną w kraju i 20 w Europie. Jeśli pominąć drużyny które są zza oceanu, lub ich skład bazuje na dwóch i więcej zawodnikach profesjonalnych, to możemy snuć podejrzenia, że pozycja mogłaby jeszcze nieznacznie wzrosnąć. Ten sezon jest dla nas cenniejszy niż jakikolwiek inny, bo dał nam odpowiedź na pytanie, czy możemy być konkurencyjni bez dodawania do składu najemników. Wszystko co osiągnęliśmy w tym roku zdobyliśmy własnymi siłami. To pierwszy od lat sezon, gdzie w żadnym składzie Rangera nie wystąpił ani jeden najemny zawodnik. Co zadziwiające, jest to sezon pełen sukcesów. Oznaka tego, jak dobrze to wymyśliliśmy kilka lat temu i jak konsekwentnie to realizujemy. Nadszedł czas na odpoczynek fizyczny i mentalny, zrewanżowanie się rodzinom za okazaną cierpliwość, a z czasem ponowienie treningów okresu przygotowawczego do następnego sezonu, tym razem 2012 !! Millennium Paryż - październik 2011 06/10/2011
Finał największej ligi europejskiej odbył się w niezawodnym Disneylandzie. Sprawdzeni od lat organizatorzy nie zawiedli i tym razem. "Grand finale" zgromadził po raz ostatni w sezonie 2011 czołówkę europejskiego paintballa, jak i całą rzeszę miłośników sportu rywalizujących w niższych dywizjach o zaszczyty i premiowane miejsca. Polskę reprezentowały 4 drużyny. Ranger Warsaw, 2Easy Warsaw w SPL, Warsaw United w D1 oraz Hunters Crew Poznań w D2. Do hotelu w Val d'Europe (stacja RER przed Disneylandem, ok 5 min drogi autem) dotarliśmy niespodziewanie późno, ok godziny 22. Zanim dotarliśmy do pokoi i się rozlokowaliśmy była już prawie 23, a to oznaczało, że do pierwszego buzzera zostało nam ok 9 godzin. To dość mało, a kilkunastogodzinna podróż mimo, że wygodna była wyraźnie odczuwalna. W piątek pobudka 6.00, pół godziny później zbiórka i w drogę na pole. Jak zwykle od bramą wjazdową chwila nerwowego oczekiwania i zostaliśmy wpuszczeni. Szybko pokonaliśmy formalności i już zarejestrowani ruszyliśmy na pole. Grafik, tak jak w Londynie, dał nam przywilej zagrania meczu otwarcia na polu CPL. Na godzinę 8.00 zaplanowano nam mecz z Brussels Graffiti. Czuliśmy się dobrze przygotowani, po zagraniu sparingu i turnieju PLP czuliśmy że wiemy sporo o polu na którym graliśmy. Dodatkowo mogliśmy podglądać naszych przeciwników w internecie podczas ich występu w DPL tydzień wcześniej. To była zaliczka którą trudno przecenić. Mecz potoczył się się od początku do końca pod nasze dyktando. Pierwszy punkt zdobyliśmy mimo kary 1-4-1 (jak się później okazało, jedynej w tym turnieju). Kolejne punkty były przez nas konsekwentnie i pewnie wygrywane. Mecz zakończyliśmy wynikiem 4:0 i odetchnęliśmy z ulgą. Wiedzieliśmy, że jest dobrze. Drugi mecz tego dnia o godzinie 9.20 zagraliśmy z Ronins PBW Haguenau. Mecz miał wyrównany początek, przy stanie 1:1 dostosowaliśmy się do przeciwnika i zdobyliśmy 2 kolejne punkty, co dało nam prowadzenie 3:1. Mecz wydawał się być nasz, ale Francuzi nie chcieli się poddać, a wątpliwe decyzje sędziowskie i nie działające tablice, przyciski i sygnał dźwiękowy spowodowały, że przeciwnik wyrównał w ostatniej sekundzie podbijając punkt. To nas mocno uderzyło, w pit-stopie przez moment było cicho z powodu ogromnego zdziwienia, ale już po chwili znów zawrzało. Wracamy na pole na dogrywkę. Jest 3:3, przestajemy ścigać się z zegarem, bronić przewagi. Teraz na szali jest wynik meczu i zapewnienie sobie bardzo dogodnej pozycji podczas eliminacji grupowych. Ten punkt gramy idealnie, obie strony atakują i zdobywamy szybki, pewny punkt. Wygrywamy mecz 4:3 i jesteśmy liderami grupy. W sobotę graliśmy ostatni mecz eliminacji ze Scalp ME Saulx les Chartreu. Ich sytuacja była w zasadzie bez wyjścia, ale walczyli o jak najwyższą pozycję wśród drużyn, które nie awansowały. Daliśmy się zaskoczyć i straciliśmy pierwsze dwa punkty. Zaczęliśmy odrabianie strat, pogoń okazała się skuteczna. Na 1min 24sek przegrywaliśmy 2:3. Przy odrobinie szczęścia zdołaliśmy wyrównać stan meczu na 3:3 pozostawiając jedynie 4sek na zegarze. Oznaczało to drugą w tym turnieju dogrywkę. I tym razem dobrze zagrany punkt dał nam zwycięstwo 4:3. Taki wynik eliminacji dał nam pewne, pierwsze miejsce w grupie. Awansując do "Sunday Club" po raz czwarty w tym roku sprawiliśmy, że droga do wysokich lokat stawała przed nami otworem. W 1/16 graliśmy przeciw Silents Moscow, którzy narobili nie lada zamieszania w grupie D, eliminując między innymi Birmingham Disruption. Oglądając ich sobotni mecz z Comin' At Ya dość dobrze rozgryźliśmy strategię przeciwnika i wyegzekwowaliśmy każdy słaby punkt, bezlitośnie ogrywając Rosjan wynikiem 4:0. Kolejnymi przeciwnikami, mieli być zwycięzcy pary FiveStar Lleida - Dogs D'amour Thessaloniki. Mimo, że FiveStar prowadzili już 3:1, nie wytrzymali naporu amerykańskich najemników w szaregach Greków. Naszym kolejnym przeciwnikiem było Dogs D'amour. W składzie tej drużyny grało dwóch Amerykanów, ale już raz z nimi w ym roku graliśmy i czuliśmy, że możemy ich pokonać. Doskonałe przygotowanie taktyczne, sprawnie działający pit-stop i wiara we własne możliwości miały stanowić nasze najważniejsze atuty. Mecz sprawdzał się w dużej mierze do próby ogrania amerykanów. Gdy ich eliminowaliśmy, reszta była formalnością i zdobywaliśmy punkt. Niestety odczuwalna przewaga umiejętności przeciwników oraz błędy w komunikacji i rozegraniu dały wynik 2:2. Mimo kolejnego zaciętego punktu przeciwnicy podbili wynik na 3:2. W ostatnim punkcie, po skutecznym otwarciu po stronie węża, szala zaczęła przechylać się na naszą stronę. Przeciwnicy zdołali jednak skontrować i przełamać nas, co zakończyło się ostatecznie utratą kolejnego punktu i przegraną 2:4. Jeszcze przed wyjazdem w drogę powrotną wyliczyliśmy, że mamy tutaj 6 miejsce i spore szanse na obronę miejsca w klasyfikacji generalnej. Wynik ogólny satysfakcjonujący, ale zawsze będąc tak blisko finałów pozostaje niedosyt. Wyjeżdżając przed 13 z hotelu nadal trwały mecze, a nasze szanse na awans o jedno miejsce stawały się coraz bardziej realne. Nie mieliśmy jednak pojęcia, że szczęśliwy układ spowodował, że nasze szóste miejsce okazało się na tyle wartościowe, alby awansować o dwie lokaty i wskoczyć na czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej. To bezsprzecznie największy sukces naszej drużyny w całej jej historii. Złożyło się na niego wiele czynników oraz ogromny wkład pracy kilkudziesięciu ludzi. Dziękujemy za wsparcie firmom Planete Eclipse, G.I. Sports i Skill. Obrazek wart więcej niż 1000 słów !!! Po zajęciu szóstego miejsca w Paryżu awansowaliśmy na 4-te miejsce w generalnej klasyfikacji !!! To bezsprzecznie największe osiągniecie w dziejach polskiego paintballa. Dziękujemy naszym kibicom i sponsorom. Skill, Planete Eclipse, G.I. Sports/Dark Sports. Finał Mistrzostw Polski w Toruniu 19/09/2011
Zakończenie sezonu ligi PLP miało miejsce w Toruniu. Świetnie przygotowany turniej zgromadził zawodników trzech dywizji w dwudniowych zmaganiach. Grający w MasterLidze Ranger3 mimo wysokiego miejsca nie wystąpił, a jego zawodnicy zyskali promocję do drugiego składu grającego w SuperLidze. Niedzielne rozgrywki SuperLigi objęły trzy czołowe drużyny tego sezonu. Ranger, Ranger2 i Warsaw United. Każda z drużyn świetnie przygotowana, niesiona ambicją jak najlepszego zamknięcia sezonu włożyła całe serce w rozgrywki, mimo że sprawa tytułu była już przesądzona. Ranger pokonał dwukrotnie Rangera2 oraz raz WU. Ranger2 ograł dwukrotnie WU. Tym samym Ranger wygrał ostatni turniej sezonu PLP wynikiem 3 zwycięstwa, drugie miejsce zajął Ranger2 z wynikiem dwóch zwycięstw. Trzecie uplasowało się WU. Ranger z trzema triumfami w sezonie został zwycięzcą cyklu w walce o Mistrzostwo Polski w sezonie 2011. Ogromną radość sprawił Ranger2, który uplasował się pewnie na drugim miejscu i zdobył tytuł vice Mistrza Polski. Oznacza to, że możemy uznać ten sezon za najlepszy od lat w karierze drużyny. Dziękujemy wspierającym nas firmom: Skill, G.I Sports i Planete Eclipse za niezawodne markery Ego11 i Geo2. Komplet wyników na: PBLIVESCORES ranking na: STRONIE PLP zapraszamy na naszą stronę na FB WIDEO RELACJA Z TURNIEJU !!! Już za dwa tygodnie finał ligi Millennium, trzymajcie kciuki i śledźcie wyniki na pblivescores. PLP Kielce 2011 05/09/2011
Przedostatnia edycja ligi PLP w sezonie 2011 zabrała nas pod Kielce. Turniej zorganizowany został na terenie boiska szkolnego w Strawczynie. Pogoda dopisała, organizacja nie pozostawiała złudzeń że mieliśmy do czynienia z profesjonalizmem. W sobotę w dywizji Masters nasz Ranger 3 dzielnie walczył o kolejne podium. Wygrana grupa dała awans do półfinałów. Tam nasi kadeci zmierzyli się z Warsaw United 2, zapleczem innej mocnej ekipy z Warszawy. Tym razem nasi chłopcy nie pozostawili przeciwnikowi pola i wygrali 4:2 awansując do finału. Mecz o zwycięstwo w turnieju toczył się z faworytem do zwycięstwa w dywizji, drużyną Therapy. Liderzy okazali się zbyt mocni i finał zakończył się nietypowym wynikiem 1:2. Drugie miejsce w turnieju i trzecie w generalce, sprawia że finał będzie pełen emocji. W Super lidze nasze dwa składy stanęły do walki Warsaw United i Wikingami. Podczas nieobecności Assassins i Wild Style rozgrywki w grupach przystały oznaczać walkę o wyjście do półfinałów, ale nadal gra szła o układ par w półfinałach. Nasze składy zgodnie wygrały swoje mecze R2 pokonało WU, a R1 pokonał Wikingów. Tym sposobem nie spotkaliśmy się w półfinałach. Po zmianie przeciwników, znów zgodnie pokonaliśmy swoje pary. tym razem R1 ograł WU, a R2 Wikingów. Oznaczało to, że finał był nasz. Dwa składy, walczyły drugi raz z rzędu w finale ligi PLP. R1 wygrał z R2 wynikiem 4:3 i odniósł drugie z rzędu zwycięstwo. Oznacza to, że nasze drużyny przewodzą ligowej tabeli w walce o tytuł mistrza kraju i przed ostatnim turniejem w Toruniu. Komplet wyników na www.pblivescores.com. Ranking na stronie PLP. Millennium Series - London 2011 06/07/2011
Trzeci turniej serii Millennium tradycyjnie zagościł w Wielkiej Brytanii. Pola stanęły w Basildon na obrzeżach Londynu. Trawiasta nawierzchnia, nieprzewidywalna pogoda, lewostronny ruch, inna niż zwykle waluta i ogromne zainteresowanie lokalnych drużyn to wyróżniki dla turniejów rozgrywanych na wyspach. To jedyny w tym sezonie turniej Millennium rozgrywany w pełni na naturalnej trawie. Różnic nie trzeba chyba tłumaczyć. A upływ czasu sprawia, że pewne miejsca na polu stają się jeszcze trudniejsze do opanowania. Pogoda tym razem była wymarzona. Temperatury umiarkowane, słonecznie, ale nie gorąco, bez opadów. Świetny wybór daty, jako że londyński turniej zazwyczaj był rozgrywany w okolicy września. Waluta, ruch lewostronny, inne napięcie w gniazdkach, podwójne krany to atrakcje, które sprawiają, że jest ciekawiej. Grupowe eliminacje wyglądały nader ciekawie, jako że już na otwarcie turnieju w piątek o 8 rano graliśmy z 2easy, drugim polskim zespołem w SPL. Ponieważ nie mamy okazji spotykać się w PLP, to tutaj rozsądzane są w tym sezonie nasze potyczki pośrednio i bezpośrednio decydujące o tym, która drużyna może uważać się za lepszą. Nasze przygotowania wyglądały podobnie, my graliśmy w PLP, oni w NLP. Sparowaliśmy ze sobą dwukrotnie w okresie przygotowań. Obie drużyny wygrały turnieje, w których grały. Zapowiadała się epicka walka. Przebieg meczu jednak nie oddawał równowagi. Pokonaliśmy przeciwników 4:0 zanim zdążyli cokolwiek zmienić. Wymarzone dla nas otwarcie turnieju. Tego samego dnia przed południem graliśmy drugi mecz grupowy z Sugar Daddys Uppsala. Pozytywne nastawienie, dobra znajomość pola jak na początek rozgrywek i doskonała dyspozycja całego składu dały kolejne 4:0. To było jak grom z nieba. Byliśmy liderami grupy. Mieliśmy zapewniony awans do "Sunday Club", czyli niedzielnych rozgrywek pucharowych i mnóstwo czasu na przygotowania. Ostatni mecz eliminacji graliśmy w sobotę z Ronins. Oni również swoje mecze wygrali wysoko i mieli pewny awans. W piątek dobre humory dopisywały, a występy w kadrze podsycało jeszcze uczucie festynu. Nadmierne rozprężenie spowodowało, że w sobotę przegraliśmy ostatni mecz i awansowaliśmy z grupy z drugiego miejsca trafiając na FiveStar Lleida. Ronins trafili na All Russians, którzy w swoim składzie wbrew nazwie mieli trzech Amerykanów. Układ okazał się nader szczęśliwy, bo to właśnie All Russians wyeliminowali nas na poprzednim turnieju w 1/16 finałów. Mecz fazy pucharowej z FiveStar Lleida miał bardzo dziwny przebieg i zakończył się wynikiem 2:0. Pierwszy punkt był decydujący dla całego meczu. Trwał ponad 6 minut i większość czasu zajmowało oczekiwanie na błąd jednej ze stron. W układzie 3 na 2 trzymaliśmy się w szachu i nikt nie wykonywał ruchów. Mieliśmy węża 2, bazę i door'a, a przeciwnik węża 2 i bazę. Do fajowania było za daleko i zbyt ryzykownie. Ruchy w stronę dorit były blokowane i tak trwał impas kilku minut. Ostatecznie podjęliśmy ruch po stronie dorito, który przyniósł trafienie bazy. Sam wąż nie był w stanie już się bronić. Dokończenie punktu zajęło kilkanaście sekund. Drugi punkt padł znacznie szybciej naszym łupem. Przy stanie 2:0 wychodziliśmy z nastawieniem, aby wytrzymać. Udało się bez większych problemów. Po skutecznym rozbiegu przeciwnik stracił impet i punkt zakończył się czasem, a mecz wynikiem 2:0. W tym samym czasie Ronins przegrywali z All Russians i ostatecznie odpadli wynikiem 1:4. W 1/8 spotkaliśmy się z Copenhagen PB Club. Drużyna grająca bardzo nietypowo była wymagającym przeciwnikiem. Adaptowaliśmy taktykę do ich stylu gry, a w trakcie meczu dalej modyfikowaliśmy zagrania, gdyż przeciwnicy wyjątkowo dobrze strzelali na rozbiegu, a atak prowadzili środkiem zamiast typowo skrzydłami. Mecz toczył się jak ciężka wymiana ciosów. Doszliśmy do stanu 3:3 i ostatni punkt, na który zostało 52 sek, nie przyniósł rozstrzygnięcia. W dogrywce trafiliśmy dwóch przeciwników, po czym dostaliśmy karę. Chwilę później kolejne trafienie z obu stron i zostaje dwóch na dwóch. Węże 2 i grające za nimi ring kontra tempel. Zaczynamy szukać drogi do rozszerzenia pozycji. Ruch z ringa na templa i mamy już lustrzany układ. Krótkie, bezpieczne wymiany, bez ryzyka. Niestety podjęta nagle akcja na wężu nie przynosi pomyślnego rozwiązania, a co więcej nie daje szans na walkę, bo wygenerowana kara zabiera z pola ostatniego gracza naszej drużyny. Przeciwnik zostaje i podbija na 4:3. Odpadamy po batalii i zajmujemy bardzo dobre 5 miejsce w turnieju. Ten wynik daje nam awans na 6 pozycję w klasyfikacji generalnej i ponowne rozstawienie z numerem jeden w grupie przed ostatnim turniejem sezonu. Wyjazd do Londynu okazał się ogromnym sukcesem naszej drużyny. Cieszymy się z wyniku i rozpoczynamy zasłużony odpoczynek przed finałowym biegiem w ligach PLP i Millennium. Zapraszany na nasz profil na FB |