Millennium Series - London 2011 - Ranger Warsaw
Ranger Warsaw
 
Trzeci turniej serii Millennium tradycyjnie zagościł w Wielkiej Brytanii. Pola stanęły w Basildon na obrzeżach Londynu. Trawiasta nawierzchnia, nieprzewidywalna pogoda, lewostronny ruch, inna niż zwykle waluta i ogromne zainteresowanie lokalnych drużyn to wyróżniki dla turniejów rozgrywanych na wyspach. To jedyny w tym sezonie turniej Millennium rozgrywany w pełni na naturalnej trawie. Różnic nie trzeba chyba tłumaczyć. A upływ czasu sprawia, że pewne miejsca na polu stają się jeszcze trudniejsze do opanowania. Pogoda tym razem była wymarzona. Temperatury umiarkowane, słonecznie, ale nie gorąco, bez opadów. Świetny wybór daty, jako że londyński turniej zazwyczaj był rozgrywany w okolicy września. Waluta, ruch lewostronny, inne napięcie w gniazdkach, podwójne krany to atrakcje, które sprawiają, że jest ciekawiej.
Grupowe eliminacje wyglądały nader ciekawie, jako że już na otwarcie turnieju w piątek o 8 rano graliśmy z 2easy, drugim polskim zespołem w SPL. Ponieważ nie mamy okazji spotykać się w PLP, to tutaj rozsądzane są w tym sezonie nasze potyczki pośrednio i bezpośrednio decydujące o tym, która drużyna może uważać się za lepszą. Nasze przygotowania wyglądały podobnie, my graliśmy w PLP, oni w NLP. Sparowaliśmy ze sobą dwukrotnie w okresie przygotowań. Obie drużyny wygrały turnieje, w których grały. Zapowiadała się epicka walka. Przebieg meczu jednak nie oddawał równowagi. Pokonaliśmy przeciwników 4:0 zanim zdążyli cokolwiek zmienić. Wymarzone dla nas otwarcie turnieju.
Tego samego dnia przed południem graliśmy drugi mecz grupowy z Sugar Daddys Uppsala. Pozytywne nastawienie, dobra znajomość pola jak na początek rozgrywek i doskonała dyspozycja całego składu dały kolejne 4:0. To było jak grom z nieba. Byliśmy liderami grupy. Mieliśmy zapewniony awans do "Sunday Club", czyli niedzielnych rozgrywek pucharowych i mnóstwo czasu na przygotowania. Ostatni mecz eliminacji graliśmy w sobotę z Ronins. Oni również swoje mecze wygrali wysoko i mieli pewny awans. W piątek dobre humory dopisywały, a występy w kadrze podsycało jeszcze uczucie festynu. Nadmierne rozprężenie spowodowało, że w sobotę przegraliśmy ostatni mecz i awansowaliśmy z grupy z drugiego miejsca trafiając na FiveStar Lleida. Ronins trafili na All Russians, którzy w swoim składzie wbrew nazwie mieli trzech Amerykanów. Układ okazał się nader szczęśliwy, bo to właśnie All Russians wyeliminowali nas na poprzednim turnieju w 1/16 finałów.
Mecz fazy pucharowej z FiveStar Lleida miał bardzo dziwny przebieg i zakończył się wynikiem 2:0. Pierwszy punkt był decydujący dla całego meczu. Trwał ponad 6 minut i większość czasu zajmowało oczekiwanie na błąd jednej ze stron. W układzie 3 na 2 trzymaliśmy się w szachu i nikt nie wykonywał ruchów. Mieliśmy węża 2, bazę i door'a, a przeciwnik węża 2 i bazę. Do fajowania było za daleko i zbyt ryzykownie. Ruchy w stronę dorit były blokowane i tak trwał impas kilku minut. Ostatecznie podjęliśmy ruch po stronie dorito, który przyniósł trafienie bazy. Sam wąż nie był w stanie już się bronić. Dokończenie punktu zajęło kilkanaście sekund. Drugi punkt padł znacznie szybciej naszym łupem. Przy stanie 2:0 wychodziliśmy z nastawieniem, aby wytrzymać. Udało się bez większych problemów. Po skutecznym rozbiegu przeciwnik stracił impet i punkt zakończył się czasem, a mecz wynikiem 2:0. W tym samym czasie Ronins przegrywali z All Russians i ostatecznie odpadli wynikiem 1:4.
W 1/8 spotkaliśmy się z Copenhagen PB Club. Drużyna grająca bardzo nietypowo była wymagającym przeciwnikiem. Adaptowaliśmy taktykę do ich stylu gry, a w trakcie meczu dalej modyfikowaliśmy zagrania, gdyż przeciwnicy wyjątkowo dobrze strzelali na rozbiegu, a atak prowadzili środkiem zamiast typowo skrzydłami. Mecz toczył się jak ciężka wymiana ciosów. Doszliśmy do stanu 3:3 i ostatni punkt, na który zostało 52 sek, nie przyniósł rozstrzygnięcia. W dogrywce trafiliśmy dwóch przeciwników, po czym dostaliśmy karę. Chwilę później kolejne trafienie z obu stron i zostaje dwóch na dwóch. Węże 2 i grające za nimi ring kontra tempel. Zaczynamy szukać drogi do rozszerzenia pozycji. Ruch z ringa na templa i mamy już lustrzany układ. Krótkie, bezpieczne wymiany, bez ryzyka. Niestety podjęta nagle akcja na wężu nie przynosi pomyślnego rozwiązania, a co więcej nie daje szans na walkę, bo wygenerowana kara zabiera z pola ostatniego gracza naszej drużyny. Przeciwnik zostaje i podbija na 4:3. Odpadamy po batalii i zajmujemy bardzo dobre 5 miejsce w turnieju. Ten wynik daje nam awans na 6 pozycję w klasyfikacji generalnej i ponowne rozstawienie z numerem jeden w grupie przed ostatnim turniejem sezonu.
Wyjazd do Londynu okazał się ogromnym sukcesem naszej drużyny. Cieszymy się z wyniku i rozpoczynamy zasłużony odpoczynek przed finałowym biegiem w ligach PLP i Millennium.
Zapraszany na nasz profil na FB

Your comment will be posted after it is approved.


Leave a Reply.

    SPONSORZY:

    Picture
    Picture
    Picture
    Picture
    Picture
    Picture
    Picture